Telefon z wynikiem badań, rozmowa z lekarzem albo wiadomość o chorobie bliskiej osoby potrafią w jednej chwili zmienić codzienne plany. Pojawiają się lęk, bezradność, złość i pytania, na które nie ma szybkiej odpowiedzi: jak będzie wyglądało leczenie, czy uda się je przejść, jak rozmawiać z rodziną i gdzie szukać siły. W takiej sytuacji wiele osób zwraca się ku modlitwie do św. Peregryna, znanego jako patron chorych na raka. [4]
Święty Peregryn Laziosi nie jest przedstawiany jako magiczne rozwiązanie problemu ani jako alternatywa dla lekarza. Jego postać przypomina raczej, że człowiek doświadczający choroby nie musi przeżywać jej samotnie. Modlitwa o nadzieję w chorobie nowotworowej może towarzyszyć diagnozie, terapii, oczekiwaniu na wyniki, rekonwalescencji i opiece paliatywnej. Może być wypowiadana przez chorego, rodzinę, przyjaciół, kapelana lub całą wspólnotę.
Święty Peregryn – patron chorych na raka i nadziei w cierpieniu
Gdy diagnoza odbiera poczucie bezpieczeństwa
Choroba nowotworowa dotyka nie tylko ciała. Wpływa na rytm dnia, relacje, pracę, plany finansowe i poczucie własnej niezależności. Osoba chora może jednocześnie odczuwać nadzieję i strach, zaufanie i bunt, potrzebę rozmowy oraz pragnienie ciszy. Takie reakcje nie świadczą o braku wiary. Są ludzką odpowiedzią na sytuację, która wymaga czasu, informacji i wsparcia.
Właśnie dlatego św. Peregryn jest dla wielu osób ważny jako patron chorych na raka. Jego historia łączy doświadczenie cierpienia, modlitwy, przemiany życia i zaufania Bogu. Nie usuwa trudnych pytań, ale pomaga przeżywać je w perspektywie relacji: z Bogiem, z bliskimi, z lekarzami i z ludźmi, którzy potrafią towarzyszyć bez oceniania. [2]
Modlitwa do św. Peregryna może mieć bardzo prostą formę. Nie zawsze trzeba wypowiadać długie słowa. Czasami wystarczy: „Święty Peregrynie, módl się za mną”, „Boże, daj mi siłę na dzisiejszy dzień” albo „Panie, bądź blisko mojej mamy podczas leczenia”. Krótka modlitwa powtarzana w poczekalni, przed badaniem czy w nocy może stać się sposobem na uporządkowanie lęku.
Patron nie zastępuje lekarza
Kult św. Peregryna nie oznacza rezygnacji z konsultacji, badań ani terapii. Modlitwa i leczenie nie muszą konkurować ze sobą. Dla wielu wierzących korzystanie z pomocy medycznej jest jednym ze sposobów, przez które człowiek otrzymuje wsparcie. Decyzje dotyczące operacji, chemioterapii, radioterapii, immunoterapii, hormonoterapii, leczenia objawowego lub rehabilitacji powinny być podejmowane z zespołem medycznym.
Mit: skoro ktoś naprawdę wierzy, nie powinien odczuwać strachu ani korzystać z pomocy psychologa. Rzeczywistość: wiara nie odbiera człowiekowi emocji, a pomoc psychoonkologiczna może wspierać chorego w radzeniu sobie z napięciem, zmianą ról rodzinnych i skutkami leczenia. Modlitwa może iść w parze z rozmową ze specjalistą.
Chrześcijańska nadzieja nie jest obietnicą, że każda modlitwa zakończy się fizycznym uzdrowieniem. Może oznaczać siłę do przyjęcia kolejnego dnia, zgodę na pomoc, pojednanie z bliską osobą, pokój w czasie oczekiwania na wynik, odwagę do zadawania pytań i poczucie, że choroba nie wyczerpuje całej prawdy o człowieku.
Życiorys św. Peregryna Laziosiego – od gniewu do służby
Młodość w Forlì i spotkanie ze św. Filipem Benicjuszem
Święty Peregryn Laziosi, nazywany również Peregrynem z Forlì, urodził się około 1260 roku w Forlì, w ówczesnych Włoszech. Żył w średniowieczu, w czasach silnych napięć politycznych i religijnych. Przekazy o jego młodości przedstawiają go jako człowieka zaangażowanego w spory swojej epoki, porywczego i niechętnego wobec tych, z którymi się nie zgadzał.
Przełomem miało być spotkanie ze św. Filipem Benicjuszem, przełożonym zakonu serwitów. Według tradycji Peregryn odnosił się do niego wrogo, jednak łagodność i cierpliwość Filipa Benicjusza stały się dla niego doświadczeniem, którego nie potrafił zignorować. Późniejsza przemiana nie polegała jedynie na wzruszeniu w jednej chwili. Oznaczała zmianę kierunku życia, uznanie własnych błędów i wejście na drogę pokuty oraz służby.
Ten element życiorysu może być szczególnie ważny dla osób, które zmagają się z poczuciem winy, żalem albo pytaniem, czy po trudnych decyzjach można jeszcze zacząć inaczej. Historia Peregryna pokazuje w języku religijnym, że przemiana nie musi oznaczać wymazania przeszłości. Może oznaczać uczenie się nowej odpowiedzi na cierpienie, konflikt i odpowiedzialność.
Zakon Sług Najświętszej Maryi Panny
Peregryn wstąpił do Zakonu Sług Najświętszej Maryi Panny, zwanego zakonem serwitów. Zgromadzenie to rozwijało duchowość skoncentrowaną na Maryi, pokucie, modlitwie oraz współczuciu wobec cierpiących. Sama nazwa wskazuje na postawę służby: nie chodziło wyłącznie o osobistą pobożność, lecz także o obecność przy ludziach potrzebujących pomocy.
Przy planowaniu kolejnych kroków pomocny może być tekst: Święci, którzy byli lekarzami.

Życie zakonne Peregryna było związane z klasztorem w Forlì. Tradycja opisuje go jako człowieka oddanego modlitwie, pracy, umartwieniu i posłudze. Świętość nie była w tym ujęciu ciągiem niezwykłych wydarzeń, lecz codzienną wiernością: wykonywaniem obowiązków, znoszeniem trudów, troską o wspólnotę i gotowością do pomocy.
Opisy surowych praktyk pokutnych trzeba odczytywać w kontekście epoki. Nie są one instrukcją dla współczesnego pacjenta onkologicznego. Osoba chora nie powinna podejmować głodówek, rezygnować z odpoczynku, odstawiać leków ani nakładać na siebie dodatkowego cierpienia w przekonaniu, że w ten sposób „zasłuży” na uzdrowienie. Leczenie, odpowiednie odżywianie, sen i łagodzenie objawów pozostają ważnymi elementami troski o zdrowie.
Choroba nogi i uzdrowienie według tradycji
Najbardziej znany fragment przekazu o św. Peregrynie dotyczy ciężkiej choroby nogi. Według tradycji schorzenie było tak poważne, że lekarze rozważali amputację. Peregryn miał modlić się przed krucyfiksem, prosząc Chrystusa o pomoc. Opowieść mówi o nagłym uzdrowieniu, a przedstawienia świętego często nawiązują do chorej lub uzdrowionej nogi. [1]
Jest to przekaz hagiograficzny, czyli część religijnej tradycji i pamięci wspólnoty. Nie należy dopisywać do niego współczesnego rozpoznania medycznego, wyników badań ani szczegółów, których źródła nie potwierdzają. Historia św. Peregryna nie jest klinicznym opisem przypadku i nie może służyć jako dowód skuteczności określonej praktyki wobec konkretnego rodzaju raka.
Mit: modlitwa do św. Peregryna zastępuje zabieg, chemioterapię, radioterapię lub inne leczenie. Rzeczywistość: modlitwa może być duchowym wsparciem, ale nie powinna prowadzić do opóźnienia diagnostyki ani przerwania terapii. Jeżeli ktoś rozważa zmianę leczenia, powinien omówić ją z lekarzem prowadzącym, a w razie potrzeby zasięgnąć drugiej opinii medycznej.
Dlaczego św. Peregryn został patronem osób chorych na raka?
Pamięć o własnym cierpieniu
Patronat św. Peregryna wyrasta przede wszystkim z pamięci o jego ciężkiej chorobie, modlitwie i uzdrowieniu przypisywanym Bożej łasce za jego wstawiennictwem. Dla osób chorych ważne może być to, że nie zwracają się do postaci, która zna cierpienie wyłącznie z opowieści. W religijnym obrazie Peregryn jest kimś, kto sam doświadczył bólu, zagrożenia i niepewności. [3]
Nie oznacza to, że każdy chory powinien przeżywać swoją chorobę tak samo jak święty. Patron nie jest wzorem do kopiowania w każdym szczególe. Jest raczej kimś, kto wskazuje kierunek: można prosić o pomoc, przyznać się do słabości, powierzyć Bogu wynik leczenia i jednocześnie przyjąć konkretne wsparcie ludzi.
Święty Peregryn bywa przywoływany zarówno przez osoby z rozpoznaniem nowotworu, jak i przez ich rodziny. Modlą się do niego pacjenci przed operacją, osoby oczekujące na wyniki histopatologii, chorzy przechodzący kolejne cykle terapii, a także bliscy, którzy nie wiedzą, co powiedzieć i jak pomóc.
Patronat a różne etapy choroby
Modlitwa do św. Peregryna może towarzyszyć różnym momentom. Przed diagnozą może wyrażać prośbę o prawdę i odwagę. Po rozpoznaniu pomaga nazwać lęk. W czasie leczenia może dotyczyć wytrwałości, dobrego kontaktu z personelem i łagodzenia cierpienia. Po zakończeniu terapii może obejmować wdzięczność, cierpliwość w rekonwalescencji i radzenie sobie z obawą przed nawrotem.
| Moment choroby | Możliwa intencja modlitwy | Praktyczne działanie obok modlitwy |
|---|---|---|
| Oczekiwanie na rozpoznanie | O światło, spokój i siłę do przyjęcia wyniku | Spisanie pytań do lekarza i zabranie bliskiej osoby na wizytę |
| Początek terapii | O wytrwałość i dobre decyzje | Poznanie planu leczenia, możliwych działań niepożądanych i sposobów kontaktu z zespołem |
| Trudny dzień leczenia | O przetrwanie najbliższych godzin | Odpoczynek, przyjmowanie zaleconych leków i zgłaszanie niepokojących objawów |
| Opieka nad bliskim | O cierpliwość, mądrą obecność i ochronę przed wypaleniem | Podział obowiązków oraz korzystanie z pomocy rodziny, hospicjum lub psychoonkologa |
Nadzieja nie jest tym samym co pewność wyniku
W języku potocznym nadzieja bywa rozumiana jako przekonanie, że wydarzy się dokładnie to, czego pragniemy. W chorobie nowotworowej takie rozumienie może dodatkowo obciążać pacjenta. Jeśli leczenie nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, chory może niesłusznie pomyśleć, że modlił się za mało albo wierzył niewystarczająco.
Dobrym uzupełnieniem tego tematu jest także poradnik: Święci żołnierze – wiara na polu bitwy.
Nadzieja chrześcijańska może być głębsza i bardziej realistyczna. Nie wymaga zaprzeczania diagnozie. Pozwala prosić o uzdrowienie, a równocześnie powierzać Bogu także drogę, której człowiek nie zna. Obejmuje nadzieję na dobrą opiekę, obecność bliskich, pojednanie, uwolnienie od samotności, mądre decyzje i pokój, którego nie da się sprowadzić wyłącznie do pomyślnego wyniku badań.
Modlitwa do św. Peregryna o nadzieję i siłę
Pełna modlitwa w chorobie nowotworowej
Poniższa modlitwa może być odmawiana przez osobę chorą albo w jej intencji. Nie jest zaklęciem ani obietnicą konkretnego skutku medycznego. Jej celem jest powierzenie Bogu lęku, leczenia i przyszłości za wstawiennictwem św. Peregryna.
Modlitwa do św. Peregryna
Święty Peregrynie, wierny sługo Boga i świadku nadziei, zwracam się do Ciebie w czasie choroby, lęku i niepewności. Ty, który znałeś cierpienie ciała oraz ciężar oczekiwania, przedstaw Bogu moją modlitwę.
Proszę, wyjednaj mi łaskę siły na dzisiejszy dzień. Pomóż mi przejść przez badania, wizyty, zabiegi i leczenie bez utraty odwagi. Kiedy ogarnia mnie strach, przypominaj mi, że nie muszę dźwigać wszystkiego samotnie. Naucz mnie przyjmować pomoc bliskich, lekarzy, pielęgniarek, terapeutów i wszystkich, którzy chcą mi towarzyszyć.
Święty Peregrynie, módl się za mną, abym nie tracił nadziei, nawet gdy droga wydaje się długa i trudna. Proś Boga o mądrość dla osób podejmujących decyzje dotyczące mojego leczenia, o cierpliwość w oczekiwaniu na wyniki i o siłę w chwilach zmęczenia.
Jeżeli taka jest wola Boża, proś o łaskę uzdrowienia. Jeżeli jednak przede mną pozostaje czas próby, wyjednaj mi pokój serca, odwagę do przeżywania kolejnych dni i poczucie obecności Boga w każdym doświadczeniu. Chroń mnie przed rozpaczą, poczuciem winy i przekonaniem, że moja choroba odbiera mi godność.
Otocz opieką także moich bliskich. Daj im cierpliwość, roztropność i siłę, aby potrafili być przy mnie bez odbierania mi prawa do własnych uczuć i decyzji. Pociesz tych, którzy cierpią razem ze mną, i pomóż nam rozmawiać ze sobą szczerze, łagodnie i bez niepotrzebnych obietnic.
Święty Peregrynie, patronie chorych, prowadź mnie ku światłu, które nie zależy wyłącznie od wyników badań. Pomóż mi przeżyć ten dzień z ufnością, a jutro przyjąć z nową odwagą. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Jak odmawiać tę modlitwę, gdy brakuje sił?
Chory nie musi odmawiać całej modlitwy za każdym razem. W dniu silnego zmęczenia można przeczytać tylko jeden akapit albo wypowiedzieć krótkie wezwanie: „Święty Peregrynie, bądź przy mnie i módl się za mną”. Modlitwa nie jest sprawdzianem wytrzymałości. Jeżeli koncentracja jest trudna, wystarczy spokojnie powtarzać jedno zdanie, słuchać modlitwy czytanej przez bliską osobę albo trwać przez chwilę w ciszy.

Dobrym momentem może być początek dnia, czas przed wizytą lekarską lub wieczór, gdy pojawiają się natrętne myśli. Warto jednak zachować elastyczność. Osoba poddawana leczeniu może modlić się wtedy, gdy pozwala na to samopoczucie, a nie według sztywnego planu. Jeśli modlitwa nasila poczucie winy, napięcie lub lęk, można porozmawiać o tym z duszpasterzem albo psychoonkologiem.
Dobrym uzupełnieniem tego tematu jest także poradnik: Święty Andrzej Bobola – niezłomny kapłan i męczennik.
Modlitwa wspólna z rodziną
Bliscy mogą zaproponować wspólną modlitwę, ale nie powinni wywierać presji. Proste pytanie: „Czy chcesz, żebym pomodlił się teraz razem z tobą?” daje choremu możliwość wyboru. Czasem potrzebna będzie modlitwa, innym razem odpoczynek, rozmowa o czymś zwyczajnym albo zwyczajna obecność bez słów.
Można ustalić krótką formę, która nie będzie obciążeniem: znak krzyża, jedno wezwanie do św. Peregryna i chwila ciszy. Jeśli pacjent nie może mówić lub jest bardzo osłabiony, bliska osoba może odmówić modlitwę w jego intencji. Nie oznacza to, że chory musi cokolwiek udowadniać własnym zaangażowaniem.
Warto połączyć modlitwę z konkretną troską. Po jej zakończeniu można przygotować wodę, zapisać pytania na wizytę, skontaktować się z zespołem medycznym, zorganizować transport albo ustalić, kto zajmie się codziennymi obowiązkami. Takie działania nie są czymś mniej duchowym. Są praktycznym wyrazem miłości i odpowiedzialności.
Gdy pojawia się lęk przed kolejnym dniem
Modlitwa może pomóc zawęzić uwagę do tego, co jest możliwe teraz. Zamiast próbować od razu rozstrzygnąć całą przyszłość, można powiedzieć: „Boże, pomóż mi przeżyć najbliższą godzinę”. Następnie warto wykonać jeden konkretny krok: zadzwonić do lekarza, przyjąć zalecony lek, poprosić o pomoc, odpocząć lub porozmawiać z kimś zaufanym.
Jeżeli lęk staje się przytłaczający, pojawiają się bezsenność, ciągłe napięcie, poczucie beznadziei albo myśli o zrobieniu sobie krzywdy, sama modlitwa nie powinna być jedynym wsparciem. Trzeba niezwłocznie powiedzieć o tym bliskiej osobie i skontaktować się z lekarzem, psychoonkologiem lub odpowiednią pomocą kryzysową. Szukanie takiej pomocy jest przejawem troski o życie, a nie brakiem wiary.
Święty Peregryn może stać się dla chorego znakiem, że w cierpieniu wolno prosić o obecność, pomoc i nadzieję. Nie trzeba znać wszystkich odpowiedzi ani udawać spokoju. Wystarczy czasem mały krok: jedno zdanie modlitwy, przyjęcie wsparcia i zgoda na to, by dzisiejszy dzień przeżyć najlepiej, jak jest to możliwe.
W chwilach, gdy trudno znaleźć własne słowa, można sięgnąć także po krótką modlitwę własnymi słowami. Nie musi być uroczysta ani długa. Może zawierać tylko prośbę o siłę, wdzięczność za obecność konkretnej osoby albo zgodę na przyjęcie pomocy. Szczerość jest ważniejsza niż forma.
Osoba wierząca może poprosić również o rozmowę z duszpasterzem, przyjęcie sakramentów lub modlitwę wspólnoty parafialnej. Warto przy tym uszanować stan zdrowia i decyzje chorego. Wsparcie duchowe powinno przynosić pokój i poczucie bycia zauważonym, a nie dodatkową presję.
Modlitwa do św. Peregryna może więc towarzyszyć leczeniu jako spokojny moment zawierzenia, rozmowy z Bogiem i przyjęcia wsparcia. Nie odbiera chorobie jej trudności, ale może pomóc przeżywać ją krok po kroku — z troską o ciało, emocje, relacje i nadzieję.
Najważniejsze punkty
- Święty Peregryn Laziosi jest czczony jako patron osób chorych na raka i ludzi doświadczających cierpienia.
- Modlitwa może przynosić duchowe wsparcie, pomagać przeżywać lęk i towarzyszyć choremu na różnych etapach leczenia.
- Wiara i modlitwa nie zastępują diagnostyki, konsultacji lekarskich ani terapii onkologicznej.
- Chrześcijańska nadzieja nie oznacza pewności fizycznego uzdrowienia, lecz może obejmować siłę, pokój, obecność bliskich i zgodę na przyjęcie pomocy.
- Osoba chora nie powinna podejmować dodatkowych umartwień ani rezygnować z leczenia w przekonaniu, że zasłuży w ten sposób na uzdrowienie.




